JAK KARAĆ KIESZONKOWCÓW? uchwała 7 sędziów z 19 stycznia 2017 r. w sprawie KZP 16/16,

W ostatnim okresie Sąd Najwyższy zajmował się ciekawym zagadnieniem na tle sporu- jak karać przestępcę, który chcąc ukraść kartę kredytową, kradnie nieprzydatny a przypominający tę kartę kartonik reklamowy? Rozstrzygnęła to uchwała składu 7 sędziów Izby Karnej Sądu Najwyższego. Problem wywołały rozbieżności na tle interpretacji czym jest przedmiot przestępstwa przy usiłowaniu nieudolnym ( art. 13 par. 2 kk).

Art. 13 par. 2 wyróżnia – tzw. usiłowanie nieudolne. Polega ono na tym, że sprawca chcąc popełnić dany czyn zabroniony zmierza do tego by to uczynić nie wiedząc o tym, że jest to obiektywnie od początku niemożliwe z jednej z dwóch przyczyn: braku przedmiotu nadającego się do popełnienia na nim czynu zabronionego (np. złodziej miał zamiar ukraść pieniądze, a kradnie nic nie warty gadżet reklamowy). Albo – użył przedmiotu nie nadającego się do popełnienia czynu zabronionego.

Sąd Najwyższy podjął uchwałę, zgodnie z którą wyrażenie: „brak przedmiotu nadającego się do popełnienia na nim czynu zabronionego” oznacza brak takiego przedmiotu, który należy do zbioru desygnatów znamienia przedmiotu czynności wykonawczej typu czynu zabronionego, do którego popełnienia zmierza sprawca.
Pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sprawcy usiłowania nieudolnego (art. 13§2 k.k.) może być indywidualnie uwarunkowane poczynionymi ustaleniami co do zamiaru popełnienia czynu zabronionego na określonym przedmiocie. Przedmiot ma się nadawać do dokonania czynu zabronionego. Brak przedmiotu przestępstwa musi być obiektywny .. Zawsze brak przedmiotu przestępstwa należy łączyć z zamiarem. Przestępstwo to zawsze ma charakter umyślny.

Reasumując, jeżeli sprawca chce dokonać kradzieży karty kredytowej i w tym celu tej kradzieży dokonuje, to fakt że dokonał zaboru przedmiotu nienadającego się do użycia jako karta kredytowa wcale nie powoduje bezkarności sprawcy, bowiem będzie on odpowiadał za zamiar popełnienia przestępstwa.

FacebookTwitterGoogle+Pinterest


,,CINKCIARZ”- CZY TO SŁOWO JEST OBRAŹLIWE?

Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 20 stycznia 2017 roku uznał, że nazywając kogoś ,,cinkciarzem”, nie obrażamy go. Sąd stwierdził: Słowo „cinkciarz” nie jest obraźliwe. Po 1989 r. wymiana walut stała się legalna, a określenie to nabrało obecnie innego znaczenia niż w PRL.

Rozstrzygnięcie to zapadło na kanwie określenia zamieszczonego na blogu znanego dziennikarza Tomasza Lisa. „Nie okazała się też decydująca kwestia kapitału stojącego za tygodnikami niepokornych. Z jednej strony kapitał wySkokowy, z drugiej cinkciarski…”.- a odnoszącego się do określonego rodzaju tygodników ( tu: Do Rzeczy).

W toku postępowania o naruszenie dóbr osobistych sądy uznały, że artykuł miał charakter satyryczny, świadczył o tym choćby tytuł „Niepokornych walentynkowo ściskam”. Wobec tego mieścił się w granicach dopuszczalnej krytyki, choć istotnie „cinkciarz” jest słowem obraźliwym, określającym osobę zajmująca się podejrzanymi interesami ( nielegalnym interesem).- tak stwierdził warszawski Sąd Okręgowy. Z kolei Sąd Apelacyjny wskazał, że dobra osobiste powoda były naruszone, podobnie jak i renoma spółki. Nie ma usprawiedliwienia dla używania obraźliwego określenia „cinkciarz”.

Pozwany odwołał się do Sądu Najwyższego, który jednoznacznie wskazał, że – Sąd Apelacyjny w Warszawie arbitralnie przyjął, że „cinkciarz” narusza dobre imię wydawcy. Tymczasem tak nazywano sprzedawcę walut w PRL, w czasie państwa socjalistycznego, które miało monopol na wymianę dewiz. Sąd II instancji nie wziął pod uwagę kontekstu historycznego. Po 1989 r. wymiana walut stała się legalna, a słowo „cikciarz” nabrało innego znaczenia, nawet jedna ze spółek używa tego określenia w firmie.

FacebookTwitterGoogle+Pinterest